Wskazówka I Najbardziej znane Teste di Moro wykonuje się w Caltagirone, w południowo-wschodniej części Sycylii, które słynie z produkcji ceramiki. Każdy egzemplarz jest unikalny, ręcznie robiony, więc nie są to tanie wyroby. Łatwo znaleźć je także w internecie, ceny wahają się między 90 a 500 EUR, ale największy wybór jest w Niespełna 6-tysięczna Sambuca di Sicilia, która w 2016 roku została wybrana najpiękniejszą miejscowością we Włoszech, sprzedała wszystkie 16 domów wystawionych za 4 zł. Wśród kupujących byli pisarze, dziennikarze, aktorzy i muzycy z całego świata, którzy zachwycili się pięknem Sycylii. To jednak nie wszystko. Przepiękna, odrestaurowywana willa z spektakularnym widokiem na morze i basenem. Teraz oglądają Państwo luksusową nieruchomość w Włochy, Sycylia. MasterHomes ma luksusowe nieruchomości na całym świecie w ofercie. Między Warszawą a Palermo jest około 2700 kilometrów. Według Google w podróży własnym samochodem spędzimy mniej więcej 27 godzin. Droga wiedzie: najpierw przez Czechy. Austrię, potem przez całe Włochy, aż dojedziemy do miejsca, gdzie promem dotrzemy już na upragnioną Sycylię. Sporo i z pewnością trudne do wykonania na raz. . Pokoje Mieszkania Domy  Mapę Długoterminowy Krótkoterminowe Mieszkanie - 2 akademiki - 1 łazienka - 48 m² €/Miesiąc Palermo, Palermo, Sycylia   Mieszkanie - 2 akademiki - 1 łazienka - 48 m² €/Miesiąc Palermo, Palermo, Sycylia   Mieszkanie - 150 m² 2 €/Miesiąc Palermo, Palermo, Sycylia   Mieszkanie - 2 akademiki - 1 łazienka - 60 m² 450 €/tydzień Balestrate, Palermo, Sycylia   Apartament - 3 akademiki - 2 łazienki - 130 m² 100 €/Dzień Palermo, Palermo, Sycylia   Kawalerkę - 2 akademiki - 1 łazienka - 30 m² 30 €/Dzień Terrasini, Palermo, Sycylia   Mieszkanie - 2 akademiki - 2 łazienki - 100 m² €/tydzień Palermo, Palermo, Sycylia   Mieszkanie - 2 akademiki - 1 łazienka - 45 m² 173 €/tydzień Cefalu, Palermo, Sycylia   Mieszkanie - 2 akademiki - 1 łazienka - 50 m² 600 €/Miesiąc Castelbuono, Palermo, Sycylia   Mieszkanie - 2 akademiki - 1 łazienka - 43 m² 300 €/tydzień Castelbuono, Palermo, Sycylia   29 Mieszkania do wynajęcia w Palermo, Sycylia, Włochy ☝ to wiodąca strona internetowa do wyszukiwania domów, mieszkań i pokoi do wynajęcia w Palermo, Sycylia. "Domy za jedno euro" od dłuższego czasu wzbudzają emocje i sprawiają, że ludzie z całego świata mają ochotę w jednej chwili wywrócić swoje życie do góry nogami. Na co trzeba uważać przy tego typu inwestycjach? "Domy za jedno euro" od dłuższego czasu wzbudzają emocje i sprawiają, że ludzie z całego świata mają ochotę w jednej chwili wywrócić swoje życie do góry nogami | Foto: titoslack / Getty Images Dom na Sycylii za 1 euro Jak pisał Onet polska prawniczka Małgorzata Ciuksza zajmująca się udzielaniem pomocy przy zakupie takiej nieruchomości tłumaczy, że tego typu inwestycje obarczone są sporym ryzykiem. Sycylijskie gminy nadal próbują zaludniać swoje miejscowości. Miasto Mussomeli sprzedawało w ten sposób 37 domów. Konkurs był bezterminowy, co oznacza, że trwał do czasu sprzedania ostatniego domu. - To, co trzeba zrobić, to koniecznie przyjechać na miejsce, zobaczyć nieruchomości, wybrać jedną lub więcej, złożyć wniosek, w którym kupujący zobowiązuje się do wyremontowania nieruchomości zgodnie z przedstawionym planem, a po jego akceptacji przez gminę wpłacić kaucję zabezpieczającą w kwocie 5 000 euro i w ciągu trzech lat, na podstawie tego planu wyremontować dom. Oczywiście całe koszty remontu oraz te związane z obsługą – tj. notariuszem, projektem, dojazdami, ewentualnym pełnomocnikiem itd. ponosi kupujący, więc jedno euro w portfelu nie wystarczy. Koszt remontu zależy przede wszystkim od kupującego i od konkretnej nieruchomości – może to być 20 tys. euro, ale i nawet 100 tys. euro - mówiła w rozmowie z Onetem Małgorzata Ciuksza. Miasto Sambuca di Sicilia, w 2016 roku uznane przez włoską telewizję za jedno z najpiękniejszych miasteczek we Włoszech, także wystawiło na sprzedaż domy za 1 euro. To nie pierwsze miasto, które decyduje się na taki krok. I tak jak w przypadku pozostałych, to sposób na walkę z kurczącą się populacją i niszczejącymi budynkami. Czytaj także w BUSINESS INSIDER W Sambuce mieszka dziś ok. 6 tysięcy osób. Miasto leży na malowniczym wzgórzu w zachodniej części Sycylii, ma długą historię – powstało w IX wieku. Każdy, kto zdecyduje się zakupić w nim lokal, będzie musiał zobowiązać się do jego odnowienia . Sambuca di Sicilia - domy za 1 euro Po raz pierwszy miasto zachęcało do nabycia nieruchomości za niską cenę wiosną 2018 roku. Miasto wystawiło łącznie 17 ofert sprzedaży lokali o wielkości 40-150 mkw. Oszacowało koszt koniecznych remontów na minimum 15 tys. euro (ok. 65 tys. zł). Przy podpisywaniu umowy, należy też wpłacić depozyt w wysokości 5 tys. euro (ok. 22 tys. zł), który zostanie zwrócony inwestorowi, gdy ten zakończy remont. Nowi właściciele muszą go przeprowadzić w ciągu 3 lat. Władze miasta zapewniają, że nie jest to wyłącznie akcja marketingowa, a domy naprawdę można kupić. Ich właścicielem jest ratusz. Jeden z 16 takich wystawionych na aukcję domów udało nabyć się aktorce znanej z serialu "Rodzina Soprano". Lorraine Bracco kupiła dom w miejscowości. "Wierzę, że życie jest przygodą" - powiedziała cytowana przez "Lonely Planet" Lorraine. - Kiedy zobaczyłam artykuł mówiący o tym, że można kupić dom w Sambuce za 1 euro, nie zastanawiałam się długo. Przyleciałam na Sycylię i kupiłam dom. Jestem bardzo podekscytowana, że tu jestem, spotykam się i pracuję z miejscowymi i mieszkam wśród nich. Jestem tutaj, aby złożyć hołd mojej rodzinie pochodzącej z Sycylii" - mówiła aktorka. Remont domu będzie ogromnym przedsięwzięciem. Choć była to okazja za 1 euro, wielowiekowy dom nie ma prądu, bieżącej wody, kuchni ani łazienek. Remont jest konieczny także ze względu na niszczące się podłogi, rozpadające się ściany i zrujnowany dach. Lorraine współpracuje z kierownikiem remontu Pietro, tłumaczem Cynthią i grupą lokalnych ekspertów. Plan zakłada przekształcenie domu we "włoski azyl", który będzie mogła dzielić z rodziną. Lorraine ma świetne pomysły wnętrza z wystrojem inspirowanym Sycylią. - To ogromne przedsięwzięcie. Nie jestem wykonawcą, ani dekoratorem. Jestem aktorką. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Nie mam pojęcia, co naprawdę się stanie. To dużo pracy, ale wszystko jest możliwe. Wierzę w to - przyznała. Mimo widocznych wzrostów cen nieruchomości, w wielu krajach nadal można upolować okazję w postaci np. 40-metrowego "M" za ok. 200 tys. zł, przy 7-8 proc. rocznej stopie zwrotu z najmu Eksperci ostrzegają natomiast przed zakupem domów "za 1 euro", są one z reguły finansową pułapką Sporo osób szuka również nieruchomości z myślą o wakacyjnym domie, lub nawet covidowej alternatywie Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Marcin Drogomirecki, analityk serwisu przyznaje, że inwestycje w nieruchomości poza Polską ostatnimi czasy zyskują na popularności. Ceny w wielu lokalizacjach, zwłaszcza na ciepłym południu Europy są często konkurencyjne w stosunku do stawek obowiązujących w naszym kraju. – Do tego sezon turystyczny jest tam zdecydowanie dłuższy, a stawki za wynajem, liczone w euro, przeważnie sporo przewyższają te, jakie można uzyskać w Polsce. Coraz częściej można więc usłyszeć o kimś, kto zamiast 2-pokojowego apartamentu w Gdańsku wybrał podobne lokum na wyspach greckich czy dom na Sycylii – opowiada Marcin Drogomirecki. Inwestorów nie zniechęca nawet wzrost ich cen w ulubionych przez Polaków destynacjach. – W porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, I kwartał 2021 r. odnotował wzrost tego wskaźnika w Chorwacji o 4,6 proc., w Austrii aż o 8,3 proc., w Hiszpanii o 0,9 proc. i we Włoszech o 1,7 proc. – wylicza David Katrenčík z firmy pośredniczącej Rellox. Rosnące stawki notuje także jedna ze wschodzących gwiazd w branży – Gruzja. To odpowiedź na rosnący popyt, szczególnie widoczny od początku 2021 r. Inwestorzy jednak nie tylko szukają okazji w czasach kryzysu. Czytaj także w BUSINESS INSIDER Zobacz także: Najbogatsi w Europie żyją w wynajętych mieszkaniach. Polacy wolą własne – W dobie pandemii, posiadanie nieruchomości zagranicznej lub jachtu w czasach kryzysu okazało się dużym ułatwieniem w podróżowaniu. Stąd też coraz więcej kupujących myśli głównie o własnym użytkowaniu. Rośnie też zainteresowanie domami i apartamentami w mniejszych miejscowościach. Oprócz celów wakacyjnych, powodem inwestycji jest również ochrona przed oczekiwaną rosnącą inflacją i niepewną sytuacją polityczną. Posiadanie portfela nieruchomości wyłącznie w jednym kraju to niepotrzebne ryzyko. Inwestycje zagraniczne pozwalają na dywersyfikację monetarną, geograficzną i polityczną – przekonuje David Katrenčík. Inwestorzy nastawieni na wynajem mogą liczyć na roczny zwrot w wysokości 3-8 proc. O ostatecznych wpływach decyduje szereg czynników: kraj, lokalizacja, rodzaj nieruchomości, czy sposób jej użytkowania. Gdzie dziś Polacy szukają okazji? – Przede wszystkim w Chorwacji, Austrii, Hiszpanii i we Włoszech. Te cztery destynacje stanowią ponad 90 proc. całego popytu. Warto też wspomnieć np. Słowację, Szwajcarię, Dominikanę czy Dubaj. Zdecydowana większość naszych klientów jest zainteresowana nieruchomościami od 200 do 500 tys. euro – mówi David Katrenčík. Zobacz także: "Ceny mieszkań będą zmierzały do porządnej średniej europejskiej". To nadal może być dobra inwestycja Według serwisu najwięcej okazji cenowych znajdziemy w małych miejscowościach Grecji, Bułgarii, Serbii, a nawet Hiszpanii, Portugalii czy południowych Włoch. - Niskie ceny mieszkań, czy domów są wynikiem ich wyludniania się – mieszkańcy powyjeżdżali do dużych miast i sporo nieruchomości od lat stoi pustych – mówi Marcin Drogomirecki. Aktualnie w Bułgarii jest sporo ofert mieszkań, apartamentów, jak i domów w atrakcyjnej cenie. – W znanym polskim wczasowiczom burgas można kupić mieszkanie za niespełna 4 tys. zł za m kw. Są też i oferty poniżej 3 tys. zł za metr. Za wymagające remontu domy w lokalizacjach oddalonych od bułgarskiego wybrzeża zapłacimy nawet poniżej 100 tys. zł – opowiada Marcin Drogomirecki. Dodaje, że ciekawe propozycje pojawiają się również w Grecji, małe, wymagające remontu domki w oddalonych od turystycznych szlaków wioskach. Np. w Thasos można dziś kupić niespełna 50-metrową hacjendę za ok. 90 tys. zł. Ciągle też pojawiają się propozycje sprzedaży rozpadających się domów za euro. Hasło to kilka lat temu wzbudzało niemałe emocje wśród inwestorów. Ten marketingowy chwyt jako pierwsze ogłosiły Włochy. – Nie polecamy ich zakupu. Włoskie nieruchomości tego typu znajdują się często na odległych terenach, gdzie zazwyczaj nie ma żadnych udogodnień, są mało atrakcyjne do wypoczynku czy pod inwestycję. Rzeczywisty koszt zakupu takiego domu jest ostatecznie znacznie wyższy, niż oferowana atrakcyjna cena sprzedaży – opowiada David Katrenčík. W ostatnim roku coraz więcej Polaków szuka atrakcyjnych ofert na Sycylii | Stefano Guidi / Contributor / Getty Images - Ponadto takie domy podlegają różnym wymogom dotyczącym renowacji i późniejszym ograniczeniom i grzywnom, jeśli wymagania nie zostaną spełnione na czas. W Chorwacji można również znaleźć bardzo tanie atrakcyjne oferty. Tu jednak należy zwrócić uwagę na dokładną kontrolę zakupionej nieruchomości i dopilnować wszelkich niezbędnych formalności. Zwłaszcza w przypadku tańszych nieruchomości z rynku wtórnego często zdarza się, że budynek, a przynajmniej jego część, został wybudowany bez niezbędnych pozwoleń i konieczna jest wsteczna legalizacja - dodaje. Domek na Sycylii W ostatnim roku coraz więcej Polaków szuka atrakcyjnych ofert na Sycylii. – Są to z reguły drobni inwestorzy, nastawieni na tanie propozycje, czyli w kwotach rzędu ok. 50 tys. euro, aczkolwiek sporadycznie kupują nieruchomości droższe, ale nie przekraczające pułapu 150 tys. euro. Chcą mieć wakacyjne gniazdko, a przy okazji – zarabiać na wynajmie – opowiada Paulina Wojciechowska, agentka nieruchomości działająca na obszarze Sycylii. Za 50 tys. euro można kupić niewielkie (do 40 m kw.) lokum z drugiej ręki. Pośredniczka zwraca przy tym uwagę na duże różnice cenowe między poszczególnymi sycylijskimi miejscowościami. Najdroższe to oczywiście te najbardziej turystyczne, czyli np. Taormina, gdzie stawki zaczynają się od 150-200 tys. euro. Z kolei w mniej znanych obcokrajowcom nadmorskich zakątkach, jak np. Roccalumera, można znaleźć niedaleko linii brzegowej małe mieszkanko, z drugiej ręki nawet za 35 tys. euro. – W głębi wyspy pojawiają się na sprzedaż domy z ogródkiem, nawet już za kilkanaście tysięcy euro. Warto przy tym mieć świadomość, że dla Włochów dom oznacza nieruchomości w zabudowie szeregowej, które dominują w turystycznych miasteczkach, natomiast wolnostojące budynki zyskały miano willi. Te drugie znajdziemy w okazyjnej cenie głównie daleko za miejscowościami, gdzieś na "na pustkowiu". Z kolei w typowo letniskowych obszarach, np. między Katanią a Syrakuzami, szacowane są już na co najmniej 150 tys. euro – tłumaczy Paulina Wojciechowska. Zobacz także: Ceny mieszkań rosną. Poseł chce... obniżenia prowizji agentów nieruchomości Aktualnie oferta nowych mieszkań jest bardzo skromna, bo na Sycylii w ostatnich latach bardzo mało się buduje. Dominuje więc rynek wtórny, czyli mieszkania z lat 70-90. XX wieku, głównie do remontu. Jednocześnie ceny nieruchomości w ostatniej dekadzie spadają praktycznie wszędzie we Włoszech. W tym kraju boom na inwestowanie w nieruchomości wakacyjne zaczął się bowiem wcześniej niż w Polsce, w latach 80. i 90. XX wieku. Budowano dużo i często kiepskiej jakości mieszkań, byleby w dobrym miejscu, zwłaszcza nad morzem. Inwestorzy owładnięci gorączką zakupową nabywali po kilka mieszkań, przez długi czas zarabiając na nich spore pieniądze. - Jednak po trzydziestu latach prosperity i galopujących wzrostów cen, rynek sięgnął zenitu i się załamał. Stawki zaczęły spadać i ten trend na razie się nie zmienia – nieruchomości, które 15 lat temu kosztowały ok. 100 tys. euro, obecnie są w sprzedaży za 50-70 tys. euro. Największe straty wywołała zmiana waluty na euro w 2002 r. – wielu właścicieli, którzy wcześniej nabyli lokum, płacąc w litrach, przestało odczuwać jakiekolwiek zyski – opowiada Paulina Wojciechowska. Chociaż inwestycje kiedyś były bardziej dochodowe, teraz, mimo przecen nieruchomości, nadal są to dość intratne lokaty kapitału. – Przy wynajmie całorocznym, długoterminowym, lokum znajdujące się niedaleko morza, o wartości 50 tys. zł można wynająć za 300 euro miesięcznie, co daje ponad 8 proc. stopy zwrotu rocznie brutto. W przypadku najmu krótkoterminowego, w sezonie wakacyjnym stawki najmu za taki lokal dochodzą do 800-1200 euro tygodniowo. Ostateczna stopa zwrotu w takim przypadku zależy od tego, gdzie się reklamuje nieruchomość – jeśli tylko wśród Włochów, lokal poza sezonem wakacyjnym, ograniczonym głównie do lipca i sierpnia, stoi pusty. Z kolei reklamując się na rynku europejskim czy światowym, można zarobić kilkaset euro miesięcznie przez resztę roku – kalkuluje Paulina Wojciechowska. Na co zwrócić uwagę szukając okazyjnego lokum we Włoszech? – Dużo tańsze oferty przeważnie mają jakiś "feler". Być może trzeba uregulować stan prawny albo w okolicy rozwija się jakiś przemysł, co z automatu obniża cenę nieruchomości, jak chociażby nadmorskim Taranto w Apulii, gdzie przez wiele lat prosperował przemysł metalurgiczny, zanieczyszczając okolice. Odrębną kwestią pozostają samowole budowlane, które we Włoszech są na porządku dziennym. W tym przypadku zwykle notariusz powinien skontrolować wszystkie dokumenty i sprawdzić je z faktycznym stanem, jednakże ogranicza się do deklaracji sprzedającego i kupującego – zauważa Paulina Wojciechowska. Zobacz także: Niezwykły dom za 1,8 mln funtów. Ma tylko 4 m szerokości. Tak wygląda w środku Batumi: dla turysty i hazardzisty Innym kierunkiem, notującym coraz większą popularność wśród polskiej klienteli jest Gruzja. Niewielkie apartamenty w postaci studia z widokiem na morze za 48-50 tys. dol. można dziś kupić w gruzińskim Batumi, które od kilku lat przeżywa swoisty boom budowlany. Stawki rosną z kwartału na kwartał – w danej inwestycji wyraźnie widać postępujące co kilka miesięcy podwyżki rzędu 15-150 dolarów za m kw. O oferty nad samym morzem jest już bardzo trudno. – Pierwsza linia brzegowa zabudowy, mimo 10 km bulwaru nadmorskiego, praktycznie już nie istnieje – wolne działki się skończyły. To właściwie ostatni moment, aby znaleźć apartament z panoramicznym widokiem na morze. Można szukać jeszcze ofert z inwestycji realizowanych na drugiej linii, chociaż i tu wybór jest już bardzo mocno ograniczony, albo czekać, aż lokale wybudowane w apartamentowcach bezpośrednio przy plaży trafią na rynek wtórny, jednak już w wyższej cenie. Ponadto od stycznia 2020 r. zmieniły się niektóre przepisy w prawie budowlanym, powodując, że obecnie realnie uzyskać można ok. 30 proc. mniej PUM z tej samej działki co wcześniej. Zmiany przepisów i kurczące się zasoby ziemi z pewnością będą rzutować na cenę i wzrost wartości nieruchomości – prognozuje Przemek Stupak z firmy Gruzja dla Ciebie, działającej od czterech lat na gruzińskim rynku nieruchomości. Batumi zyskuje coraz większą popularność wśród polskich klientów | Salvator Barki / Contributor / Getty Images Jednak, jak przekonuje, trudno dziś stracić na inwestycji, kupując lokum od dewelopera w stanie pod klucz, za 1,5 tys. dol. za m kw. Stopy zwrotu z wynajmu – w zależności od projektu - zakładane są na poziomie 5-10 proc. Do tego jest potencjał wzrostu samej nieruchomości. W umowach z operatorem podział zysków standardowo wynosi 40/60 proc., przy czym, jak zwraca uwagę Przemek Stupak, warto sprawdzić, jaki jest zakres usług danego operatora, gdyż jedni za tę stawkę zajmują się praktycznie wszystkim, łącznie z rozliczaniem lokalnego podatku i remontami lokalu, a inni – tylko obsługą gości i recepcją. – Standardem jest niestety raczej ta druga opcja – zaznacza pośrednik. - Przy czym nierzadko z umowy deweloperskiej nie dowiemy się wiele na temat warunków obsługi wynajmu i pozostaną one tylko ustną obietnicą biura sprzedaży dewelopera – podkreśla Przemek Stupak. Przy tych relatywnie niskich cenach zakupu na dodatkowe rabaty okazji trudno liczyć - różnice między stawkami ofertowymi i transakcyjnymi są nieznaczne, chyba że inwestor kupuje np. całe piętro. A takimi transakcjami najczęściej zainteresowani są kupcy arabscy, Izraelczycy czy Rosjanie, choć coraz częściej, zwłaszcza od czasu wybuchu pandemii, spotyka się również polskich inwestorów występujących grupowo i zainteresowanych takim rozwiązaniem i późniejszym zorganizowanym wynajmem w ramach jednej własnej marki. Oprócz wielu turystycznych walorów Batumi zyskało sławę Las Vegas Wschodu – bardzo liberalne przepisy dotyczące hazardu przyciągają tu kasyna i ich klientelę. – Przez cały rok przyjeżdżają tu goście z krajów arabskich, Turcji, Rosji i Izraela, spędzając czas głównie w kasynach. Przy okazji kupują po parę lokali – opowiada Przemek Stupak. Zwraca jednak uwagę na pewną specyfikę gruzińskiego rynku – mimo że deweloperzy wiele budują, ich inwestycje są różnej jakość. Lokalizacja i piękny widok na morze jest tu więc tylko jednym z kryteriów właściwego wyboru. Wiele może zmienić, nawet w najlepszym miejscu dla inwestycji, standard usług deweloperskich i jakość użytych materiałów. - Niektóre głośno reklamujące się lokalne firmy mają zwyczaj oszczędzać na materiałach budowlanych i wykończeniowych, co oczywiście ma niebagatelny wpływ na stan techniczny nieruchomości – np. oszczędności na izolacji, przy dużej wilgotności powietrza w tym subtropikalnym klimacie regionie kończą się notoryczną walką z grzybami na ścianach. Słowem, reklama nie zawsze znajduje później odzwierciedlenie w rzeczywistości. Foldery i prezentacje obiecują wszystko, natomiast umowy bywają mało klarowne – opowiada Przemek Stupak. Co więcej, zawsze w przypadku sporu z deweloperem wiążąca jest umowa w języku gruzińskim, której wersja angielska może być nie do końca wiernie przetłumaczona. Jednocześnie miejscowe agencje pośrednictwa często mają podpisane umowy z konkretnymi deweloperami i są przez nich opłacane. – Oferują więc tylko wyłącznie te nieruchomości, z których uzyskują najwyższe prowizje od deweloperów i nie informują o wszystkich aspektach danej inwestycji, działając jako swoiste przedłużenie biura sprzedaży i nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności za udzielane informacje – przestrzega Przemek Stupak. Z drugiej strony obok mało precyzyjnych zapisów umownych – jak zapewnia pośrednik – gruziński system prawny daje wysoką ochronę inwestorom zagranicznym i osobom kupującym nieruchomości. W znacznej mierze polega ona na możliwości rejestracji umowy transakcji w rejestrze publicznym, czyli odpowiedniku polskich ksiąg wieczystych już po zawarciu umowy przedwstępnej, po wpłacie 30 proc. wartości transakcji, ale bez względu na etap budowy. – Państwo nakłada również na dewelopera wysokie sankcje, jeśli projekt nie zostanie zrealizowany – zapewnia Przemek Stupak. Ponadto po standardowej wpłacie wspomnianych 30 proc. wartości kupna, nabywca pozostałą część ma zwykle rozłożoną na nieoprocentowane raty na okres 2-3 lat. Przeważnie ostatnia rata zbiega się z końcem budowy, aczkolwiek w niektórych projektach inwestor spłaca ostatnie raty nawet po oddaniu inwestycji. Hiszpania na wysokich obrotach Z kolei hiszpański rynek nieruchomości w tym roku ewidentnie przyspieszył. W czerwcu br., jak zwraca uwagę Tatiana Pekala, właścicielka hiszpańskiego biura nieruchomości Dream Property Marbella, w tym kraju sprzedano 64,9 tys. nieruchomości. Według danych Stowarzyszenia Notariuszy Hiszpańskich było to o 71 proc. więcej niż w tym samym czasie w zeszłym roku i po raz pierwszy od 2007 r. liczba zawartych transakcji przekroczyła 60 tys. O okazjach mówić więc niełatwo. Choć ceny nie osiągają jeszcze poziomów sprzed kryzysu z 2008 r., jednak rosną niemal we wszystkich regionach. – W całej Hiszpanii nieruchomości podrożały w ujęciu rok do roku o 8,9 proc. Do poziomu z czerwca 2007 r. brakuje im jeszcze 11 proc. Dość trudno mówić o okazjach przy tak rozgrzanym rynku. W zeszłym roku, kiedy sprzedaże z powodu pandemii na moment wyhamowały, widać było lekką panikę wśród sprzedających. Na rynku wtórnym pojawiły się obniżki cen, często znaczące. Były to jednak pojedyncze przypadki, związane najczęściej z sytuacją życiową sprzedawców. Ponieważ z powodu restrykcji pandemicznych kupujących było niewielu, osoby, które musiały sprzedać, próbowały walczyć o klientów obniżką cen. Ten trend nie utrzymał się jednak długo - opowiada Tatiana Pekala. - Na rynku pierwotnym był niemal niezauważalny. Kilku deweloperów, szczególnie tych, których pandemia zaskoczyła na końcowym etapie inwestycji, postanowiło przyciągnąć klientów obniżką cen. Większość jednak przeczekała moment niepewności na rynku, sięgając po narzędzie innego typu: proponując bonusy lub wyższe prowizje współpracującym agencjom obrotu nieruchomościami. Trzeba pamiętać, że w Hiszpanii prowizję agencji płaci strona sprzedająca, a regionach turystycznych kupujący to głównie cudzoziemcy, trafiający do deweloperów przede wszystkim dzięki pośrednikom - dodaje. Zapewnia jednak, że mimo rosnących cen hiszpańskie nieruchomości nadal są atrakcyjną formą lokaty kapitału. Rynek jest dynamiczny, stawki idą w górę, a biorąc pod uwagę minusowe depozyty bankowe i inflację, lokata kapitału w nieruchomości wydaje się rozsądnym wyborem. Stąd dziś wiele osób stawia na Hiszpanię. - Zabierając się do sprawy umiejętnie, można też zarobić na przykład na flipach. Co prawda coraz trudniej jest znaleźć atrakcyjną nieruchomość do remontu, ale warto zadać sobie ten trud, bo zysk może być interesujący. Kolejna możliwość to wynajmy krótkoterminowe. Nie są może żyłą złota, ale przy dobrym zarządzaniu hiszpańska nieruchomość może zarobić na swoje utrzymanie i wakacje właścicieli – sugeruje Tatiana Pekala. We wszystkich rankingach atrakcyjności inwestycyjnej hiszpańskich nieruchomości przodują wyspy, wybrzeża i duże miasta. Baleary, Wyspy Kanaryjskie, Costa del Sol, Costa Blanca, Madryt, Valencia i Barcelona, to lokalizacje, o które najczęściej pytają kupujący. Baleary to jedna z najpopularniejszych hiszpańskich lokalizacji | John Greim / Contributor / Getty Images – W tych regionach również pojawiają się okazje. Tylko żeby taką okazję zidentyfikować, trzeba doskonale znać rynek, obserwować go i szybko decydować – przyznaje Tatiana Pekala. Pośredniczka dodaje, że sam proces kupna nieruchomości w Hiszpanii nie jest specjalnie skomplikowany, ale nie znając mechanizmów i procedur rządzących tutejszym rynkiem ani języka hiszpańskiego, można narobić sobie kłopotów. Przed przystąpieniem do transakcji warto więc poszukać ludzi znających się na rzeczy: prawnika, pośrednika, doradcy bankowego. - Mechanizmy działające na hiszpańskim rynku nieruchomości nie różnią się od światowych standardów, ale jednak każdy rynek ma swoją specyfikę. Jedna reguła jest wspólna i działa zawsze: jeśli coś wydaje się zbyt piękne, żeby było prawdziwe, to najprawdopodobniej tak jest – kwituje Tatiana Pekala. Od kilku lat malownicze włoskie miasteczka oferują sprzedaż zabytkowych domów za symboliczną cenę 1 euro. Tylko w ubiegłym roku chętni mogli przeprowadzić się między innymi do Cinquefrondi, Castropignano czy Salemi. Od niedawna marzący o słynnym włoskim la dolce vita mogą również zamieszkać w mieście Troina. Cena nieruchomości to jak zwykle kilka złotych. Troina to małe miasto położone w Nebrodi, największym parku narodowym na Sycylii. Historia tego miejsca sięga 9 000 lat wstecz. W 2019 roku Troina została oficjalnie okrzyknięta jednym z najpiękniejszych miast we Włoszech. To akurat nie powinno nikogo dziwić. Wysokie klify, jeziora i Etna majacząca w tle składają się na bardzo malowniczy krajobraz. Troina boryka się z wyludnieniem Dla wielu osób Troina to idealne miejsce, gdzie można się przeprowadzić i zapuścić korzenie. Mieszkańcy miasteczka woleli jednak większe metropolie, przez co lokalne władze od kilku lat borykają się z problemem wyludnienia. Aby go zwalczyć, idąc za przykładem innych włoskich miasteczek z podobnym zmartwieniem, wystawiono na sprzedaż zabytkowe domy po bardzo okazyjnej cenie. Do końca stycznia na rynek nieruchomości ma trafić 30 parcel. W niedalekiej przyszłości burmistrz Troiny planuje wystawić kolejne 100. Większość z nich to niezamieszkane budynki w historycznym centrum miasta. Bonusy i zobowiązania Oczywiście zainteresowanych będą obowiązywać konkretne zasady. Kupujący muszą najpierw wpłacić zwrotną kaucję w wysokości 5 000 euro. Zabytkowe domy wymagają remontu, a te mają być wykonane w ściśle określonym terminie. Na szczęście władze Troiny wychodzą naprzeciw potencjalnym mieszkańcom i oferują premię w wysokości do 25 000 euro. Środki mają być przeznaczone wyłącznie na renowację domu. Przeprowadzający się na Sycylię mogą dodatkowo przez trzy lata nie płacić podatku od nieruchomości i usług miejskich. Zdecydowani na kupno i wyremontowanie nieruchomości muszą zgłosić się do władz miasta. Dalsze procedury między sprzedającym, a kupującym prowadzi wielojęzyczny zespół złożony z prawników oraz znawców rynku mieszkaniowego. W Troinie pojawili się już pierwsi zainteresowani między innymi ze Stanów Zjednoczonych, Argentyny czy Holandii. Co w przypadku, gdy ktoś chciałby przeprowadzić się do Troiny, ale nie jest zainteresowany odnawianiem starego domu? Miasto sprzedaje również gotowe do zamieszkania nieruchomości po dużych obniżkach. Jeśli inicjatywa burmistrza powiedzie się zgodnie z planem, średniowieczne centrum miasta po latach znów będzie tętnić życiem.​

ceny domów na sycylii